Tapczan z pojemnikiem – mebel, który ratuje małe mieszkania przed chaosem
Kupując mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, wiedziałam, że każdy centymetr będzie na wagę złota. Salon połączony z sypialnią, osiemnaście metrów kwadratowych do zagospodarowania. Przez pierwsze miesiące spałam na rozkładanej wersalce, ale codzienne składanie i rozkładanie pościeli doprowadzało mnie do szału. Wtedy trafiłam na tapczan z pojemnikiem – mebel, który zmienił moje podejście do organizacji przestrzeni. Zamiast dwóch osobnych funkcji dostałam jedno spójne rozwiązanie: wygodne łóżko na noc i pojemny schowek na rzeczy, które normalnie lądowałyby w szafie lub pod łóżkiem w kurzu.
Gdy zaczęłam szukać konkretów, szybko odkryłam, że nie każdy tapczan z pojemnikiem jest taki sam. Największe znaczenie ma mechanizm podnoszenia. Wybrałam model z mechanizmem DL, który unosi cały stelaż wraz z materacem jednym płynnym ruchem. Żadnego podnoszenia ciężkiego blatu, żadnego przytrzaśnięcia palców. Dźwignia gazowa sprawia, że nawet dziecko poradzi sobie z otwarciem skrzyni. Pod spodem zmieściłam trzy kołdry, cztery poduszki, zapasowy komplet pościeli i zimowe swetry – wszystko schowane, a na wierzchu tylko czysta tapicerka welurowa w kolorze musztardowym, która nadaje wnętrzu charakteru.
Zastanawiałam się długo nad wyborem materaca. W końcu to na nim spędzam jedną trzecią doby. Postawiłam na materac piankowy o grubości 16 cm, ułożony na stelazu listwowym. Listewki są wygięte w łuk, co zapewnia elastyczne podparcie dla kręgosłupa, a pianka termoelastyczna dopasowuje się do kształtu ciała. W porównaniu do sprężynowych odpowiedników, ten nie skrzypi, nie gromadzi kurzu i jest lżejszy, co ułatwia codzienne podnoszenie. Gdy pierwszy raz się na nim położyłam, poczułam różnicę – żadne kanapa z funkcja spania z marketu nie daje takiego komfortu, bo tam materace mają zwykle 8-10 cm i czuć każdą listewkę.
Moi znajomi często pytają, czy tapczan z pojemnikiem sprawdza się, gdy przychodzą goście. Otóż tak. Wieczorem rozkładam go do pełnego wymiaru 140x200 cm, a rano składam w ciągu trzydziestu sekund. Pościel ląduje w pojemniku, a na wierzchu układam dekoracyjne poduchy – i salon znów wygląda schludnie. Problem zniknął, który wcześniej miałam, gdy po wizycie gości musiałam chować kołdry do szafy w przedpokoju, a one zajmowały półkę, którą mogłam przeznaczyć na buty. Teraz każdy centymetr ma swoje przeznaczenie.
Wybierając tapicerkę, długo wahałam się między lnem a welurem. Ostatecznie wygrała tapicerka welurowa – jest przyjemna w dotyku, łatwa do czyszczenia i nie mechaci się jak tańsze materiały. Plamy z kawy usuwam wilgotną szmatką z mydłem, a kurz nie osiada na niej tak łatwo jak na gładkich tkaninach. Do tego welur świetnie komponuje się z drewnianymi dodatkami i roślinnymi motywami, które lubię. Gdy znajomi siadają, często pytają, czy to nowa sofa, a ja uśmiecham się pod nosem, bo wiedzą tylko połowę prawdy – to tapczan z pojemnikiem, który udaje elegancki mebel wypoczynkowy.
W małych mieszkaniach liczy się też waga mebla. Mój tapczan waży około 40 kilogramów, więc w razie przeprowadzki nie stanowi problemu. Stelaż wykonany jest z płyty meblowej o grubości 16 mm, co zapewnia sztywność, ale nie przytłacza. Pojemnik ma głębokość 20 cm, co wydaje się mało, ale wystarcza na przechowanie dwóch koców, trzech poduszek i zapasowej pościeli w jednej warstwie. Gdybym chciała trzymać tam buty, też by się zmieściły – ważne, żeby nie przeładować skrzyni, bo wtedy mechanizm podnoszenia może się zablokować. Trzymam się zasady: tylko miękkie rzeczy, bez ciężkich książek.
penas.cz
Często słyszę od czytelniczek, że boją się, iż tapczan z pojemnikiem będzie zajmował za dużo miejsca w salonie. Prawda jest taka, że jego wymiary są standardowe – 90x200 cm w wersji jednoosobowej, 140x200 lub 160x200 w małżeńskiej. Ja wybrałam 140 cm szerokości, bo to kompromis między wygodą spania a przestrzenią na stolik kawowy i regał. Przy ścianie mebel zajmuje dokładnie tyle samo miejsca co zwykłe łóżko z pojemnikiem na posciel, ale jest niższe – wysokość siedziska to 45 cm, co ułatwia wstawanie i siadanie osobom z problemami kręgosłupa. Tylko trzeba pamiętać o odsunięciu od ściany na 5-7 cm, żeby stelaż swobodnie się unosił.
Montaż tapczana z pojemnikiem okazał się prostszy, niż myślałam. W paczce dostałam skrzynię w częściach, stelaż listwowy i osobno materac. Złożyłam wszystko w godzinę, używając tylko klucza imbusowego. Najważniejsze to dobrze dokręcić zawiasy mechanizmu DL – jeden nierówny ruch i skrzynia może się przekrzywiać przy podnoszeniu. Producent dołożył instrukcję z rysunkami, ale bez zbędnych opisów. Gdyby nie to, że sama montowałam, pewnie bym wezwała tapicera. Teraz wiem, że to nic trudnego, a oszczędność na montażu wynosi około 150 złotych.
Po roku użytkowania mogę powiedzieć jedno: tapczan z pojemnikiem to nie jest mebel na kilka sezonów. Stelaz listwowy trzyma się świetnie, materac piankowy nie stracił sprężystości, a welur nadal wygląda jak nowy, mimo że kot lubi na nim drzemać. Jedyna wada to to, codziennym otwieraniu i zamykaniu trzeba pilnować, żeby pościel nie wystawała poza krawędź skrzyni – inaczej mechanizm nie domknie się do końca. Ale to drobnostka w porównaniu z tym, jak wiele przestrzeni zyskałam. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wzięłabym ten sam model, tylko może w innym kolorze – butelkowa zieleń też kusi.